Europejski komisarz ds. handlu Maroš Šefčovič udowadnia, że dyplomacja poparta groźbą surowych restrykcji może przynosić wymierne efekty. Po wyczerpujących, prowadzonych niemal bez przerw negocjacjach w Pekinie, Unii Europejskiej udało się osiągnąć porozumienie ograniczające napływ chińskich samochodów hybrydowych do 350 tysięcy sztuk rocznie. To pierwsza symboliczna wygrana w szerszej strategii mającej na celu zmniejszenie potężnego deficytu handlowego, który kosztuje Europę miliard euro dziennie.
Decyzja o skoncentrowaniu się w pierwszej kolejności na sektorze motoryzacyjnym była zabiegiem taktycznym, pozwalającym Europie wykorzystać jej największy atut: otwarty rynek zbytu liczący 450 milionów konsumentów. Chiny zmagają się obecnie z poważnym osłabieniem popytu wewnętrznego – we wrześniu sprzedaż aut na tamtejszym rynku spadła o 28 proc. W obliczu odcięcia od rynku amerykańskiego, Pekin wolał zgodzić się na narzucone limity eksportowe, niż zaryzykować całkowitą utratę dostępu do lukratywnego rynku europejskiego.
Pozycja negocjacyjna Brukseli została dodatkowo wzmocniona przez stanowczą postawę Francji i Niemiec, które na kilka dni przed wizytą komisarza zaproponowały stworzenie radykalnego mechanizmu blokowania unijnego rynku dla państw stosujących nieuczciwe praktyki. Choć inicjatywa ta nie wskazywała bezpośrednio na Chiny, jej cel był dla wszystkich oczywisty.
Mimo tego sukcesu, Bruksela stoi przed ogromnym wyzwaniem. Ubiegłoroczny deficyt handlowy z Chinami wyniósł aż 360 miliardów euro, co oznacza, że umowa motoryzacyjna rozwiązuje tylko ułamek problemu. Unia ma nadzieję, że wypracowany mechanizm posłuży jako wzór do ochrony kolejnych branż, takich jak chemikalia, energetyka wiatrowa czy meblarstwo. Analitycy, w tym Alicia García-Herrero, ostrzegają jednak, że jedność Wspólnoty może być krucha. Istnieje obawa, że Niemcy – zadowolone z ochrony swojego kluczowego przemysłu samochodowego – stracą zapał do dalszych konfrontacji. Jeśli kolejne rundy rozmów zaplanowane na początek roku nie przyniosą ustępstw m.in. w kwestii metali ziem rzadkich, wojna handlowa może okazać się nieunikniona.



