Rynkowy optymizm sprzed doby ustępuje miejsca twardym faktom. Mimo wcześniejszych wzrostów, inwestorzy wycofują się, widząc jastrzębią postawę Fed oraz impas w rozmowach USA-Iran. Największy niepokój budzi jednak sytuacja w Cieśninie Ormuz. Wbrew oficjalnym deklaracjom o swobodzie żeglugi, ruch statków drastycznie spadł (ze 138 do niespełna 10 dziennie), a Irańska Gwardia Rewolucyjna wymusza opłaty w wysokości nawet 2 mln USD od supertankowca.
Płatność w juanach lub kryptowalutach to nie tylko cios w system petrodolara, ale przede wszystkim pułapka sankcyjna dla armatorów. Kluczowym ryzykiem jest jednak precedens, który uderza w fundament handlu światowego – wolność żeglugi. Jeśli społeczność międzynarodowa pozwoli Iranowi na pobieranie opłat, wkrótce możemy zobaczyć:
- Chiny pobierające opłaty w Cieśninie Tajwańskiej,
- Jemen wprowadzający myto w Bab al-Mandab,
- RPA nakładającą opłaty przy Przylądku Dobrej Nadziei,
- Chile domagające się pieniędzy za przejście przez Cabo de Hornos.
Taka fragmentacja szlaków morskich oznaczałaby trwałe zerwanie globalnych łańcuchów dostaw.