W Unii Europejskiej narasta poważny konflikt wokół kształtu Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2028–2034. Komisja Europejska zaproponowała gigantyczny budżet w wysokości 1,8 biliona euro. Wraz ze spłatą długów zaciągniętych w czasie pandemii, wydatki te sięgnęłyby niemal 2 bilionów euro, co stanowiłoby 1,26% łącznego PKB państw członkowskich (obecnie jest to około 1,1%).
Ten zauważalny wzrost wywołał stanowczy sprzeciw dziewięciu państw będących płatnikami netto – w tym Niemiec, Francji, Szwecji i Holandii. Kraje dokładające do unijnej kasy więcej, niż z niej wyciągają, aktywnie koordynują swoje działania dyplomatyczne przed czerwcowym szczytem Rady Europejskiej, aby zablokować tę propozycję. Przedstawiciele tych państw argumentują, że w dobie trudnych cięć w budżetach krajowych, Bruksela nie może reagować na każdy kryzys po prostu zwiększając wydatki. Zamiast tego, płatnicy netto chcą przesunięcia środków na nowe priorytety, takie jak obronność czy konkurencyjność przemysłu. Holandia zasugerowała wręcz szukanie oszczędności w dopłatach rolniczych, funduszach strukturalnych oraz pensjach unijnych urzędników.
Po drugiej stronie barykady stoi sojusz 16 państw – m.in. Polski, Włoch, Hiszpanii i Rumunii – które kategorycznie odrzucają wizję cięć. Zwracają one uwagę, że Wspólna Polityka Rolna, polityka spójności oraz rybołówstwo to jedyne obszary, w których propozycja Komisji zakłada realne spadki finansowania. Blok ten przechodzi do kontrofensywy, żądając całkowitej likwidacji rabatów budżetowych, z których korzystają najbogatsze kraje członkowskie, a także proponując opóźnienie spłaty postpandemicznych długów UE.
Czas płynie nieubłaganie, a napięcie rośnie. Oczekuje się, że na początku czerwca Cypr, sprawujący obecnie prezydencję w Radzie UE, zaprezentuje tzw. „NegoBox” – szczegółowy dokument negocjacyjny z konkretnymi kwotami. Dokument ten stanie się główną osią sporu podczas kluczowego spotkania unijnych przywódców, które zaplanowano na 18 czerwca.