Wdrożenie systemu opłat emisyjnych ETS2, które zaplanowano na 2028 rok dla paliw wykorzystywanych w budynkach oraz transporcie drogowym, dotknie około 100 milionów rodzin w państwach Unii Europejskiej. Badanie przeprowadzone przez niemiecki Bertelsmann Institute dowodzi jednak, że skutki finansowe tej reformy będą niezwykle zróżnicowane geograficznie. Mieszkańcy północnej Europy, dzięki wcześniejszemu przejściu na odnawialne źródła energii w ogrzewaniu domów, nie muszą obawiać się drastycznych podwyżek, a ich wydatki mogą nawet spaść.
Zdecydowanie w gorszym położeniu znajduje się Europa Środkowo-Wschodnia, w tym Polska, gdzie powolny proces odchodzenia od paliw kopalnych w ogrzewaniu budynków mieszkalnych naraża ich użytkowników na potężny wzrost wydatków. Szacunki wskazują, że przy stawce 60 euro za tonę CO2 coroczne opłaty w naszym regionie wzrosną o 100–372 euro. Jeśli jednak cena emisji skoczy do 180 euro, przeciętne polskie gospodarstwo domowe dopłaci do ogrzewania około 1029 euro (ponad 4450 zł) rocznie, a w najmniej korzystnych przypadkach w centralnych rejonach kraju różnica ta wyniesie nawet 1600 euro (ponad 6900 zł).
Skutki nowej opłaty najmocniej uderzą w najmniej zamożne rodziny, dla których koszty ogrzewania stanowią kluczową część budżetu. Analityk Thomas Schwab podkreśla, że fundusze pozyskane z praw do emisji powinny w całości sfinansować programy osłonowe dla mieszkańców. Eksperci zaznaczają jednak, że same dopłaty do rachunków to za mało – kluczowe jest również dotowanie prywatnych inwestycji w wymianę starych pieców na nowoczesne, niskoemisyjne źródła ciepła w budynkach.