W poniedziałek na rynkach surowcowych odnotowano ponad jednoprocentowe wzrosty cen ropy. Głównym powodem jest impas w negocjacjach pokojowych między Waszyngtonem a Teheranem oraz utrzymujące się problemy z przepustowością cieśniny Ormuz, co drastycznie ogranicza globalną podaż.
Cena baryłki ropy Brent ustabilizowała się na poziomie 106,68 USD, natomiast amerykańska WTI kosztowała 95,35 USD. Poprzedni tydzień był dla sektora wyjątkowo zyskowny – notowania wzrosły o kilkanaście procent, co stanowi rekord od wybuchu konfliktu. Nastroje inwestorów pogorszyły się po decyzji Donalda Trumpa o odwołaniu misji dyplomatycznej do Pakistanu oraz jego ostrych deklaracjach w mediach społecznościowych, w których zapowiedział zdecydowaną reakcję militarną na jakiekolwiek próby minowania wód cieśniny przez Iran.
Obecna sytuacja to efekt wzajemnych blokad: Teheran ograniczył ruch w regionie, a USA zablokowały irańskie porty. W efekcie bank Goldman Sachs zaktualizował swoje prognozy na IV kwartał, przewidując cenę Brent na poziomie 90 USD. Eksperci banku podkreślają, że ryzyk gospodarczych nie wolno lekceważyć, gdyż obecny wstrząs może doprowadzić do poważnych niedoborów paliw gotowych.