Ceny ropy naftowej odnotowały niemal 4-procentową wyprzedaż w następstwie sygnałów o możliwym złagodzeniu napięć na linii Waszyngton–Teheran. Po wczorajszej silnej dynamice spadkowej dzisiejsza sesja upływa pod znakiem spokoju i stabilizacji cen. Ropa Brent jest obecnie kwotowana na poziomie 95 USD (spadek o 0,30%), podczas gdy odmiana WTI wyceniana jest na 88 USD.
Głównym katalizatorem dla rynków była wzmianka prezydenta Trumpa o trwających rozmowach z Iranem. Nastroje dodatkowo poprawiły sygnały z Teheranu sugerujące, że Cieśnina Ormuz może pozostać otwarta dla jednostek „niebędących stroną konfliktu”. Choć złagodziło to obawy o długotrwały paraliż dostaw, eksperci ostrzegają, że mamy do czynienia jedynie z redukcją „premii za ryzyko”, a nie z pełnym powrotem do normalności.
Sytuacja pozostaje napięta – Iran oficjalnie zaprzecza jakimkolwiek negocjacjom, a działania militarne w regionie są kontynuowane bez przerwy. Ponadto koncern Shell ostrzegł, że Europa może stanąć w obliczu niedoborów energii już w przyszłym miesiącu, podczas gdy Goldman Sachs zauważa, że ceny ropy są obecnie kształtowane raczej przez prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzeń typu „tail-risk” (ryzyka ekstremalnego) niż przez standardowe fundamenty rynkowe.