W obliczu cięć, jakie liderzy Unii Europejskiej planują w wydatkach na obronność, politykę zagraniczną czy innowacje, unijne dotacje rolnicze wydają się całkowicie bezpieczne. To kolejny dowód na to, że żadna grupa społeczna nie budzi w europejskich stolicach takiego niepokoju jak rolnicy. Dwa lata intensywnych manifestacji skutecznie zniechęciły rządy do sprawdzania, czy redukcja subsydiów wywoła ponowną falę blokad.
„Ograniczenie tych funduszy byłoby politycznym samobójstwem” – przyznał anonimowo jeden z unijnych dyplomatów zaangażowanych w rozmowy budżetowe. Podobne głosy płyną od innych przedstawicieli państw członkowskich. Podczas ostatniego szczytu, na którym przywódcy spierali się o kwestie geopolityczne i ogólny kształt budżetu wartego 1,8 biliona euro, temat Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) przeszedł niemal bezdyskusyjnie. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis wprost zadeklarował, że jego kraj będzie twardo bronił filarów finansowych UE, czyli polityki spójności i rolnictwa. Choć kanclerz Niemiec Friedrich Merz ocenił propozycję Komisji jako zbyt kosztowną, a premier Szwecji Ulf Kristersson uznał ją za nieakceptowalną, żaden z nich nie domagał się publicznie cięć w sektorze agro.
Zarys dokumentu negocjacyjnego przygotowany przez Cypr przewiduje co najmniej 293,7 miliarda euro na bezpośrednie wsparcie dochodów rolników w kolejnej siedmiolatce, plus dodatkowe 40 miliardów na powiązane wydatki. Ponadto rządy chcą, by minimum jedna dziesiąta krajowych planów inwestycyjnych trafiała na obszary wiejskie. Te gwarancje kontrastują z planami Rady UE, która zamierza odchudzić unijny budżet o około 37 miliardów euro, uderzając głównie w sektory, o których wzmacnianiu tak głośno mówiono przez ostatni rok – w tym obronność.
Strach przed powrotem ciągników na ulice Paryża czy Brukseli paraliżuje decydentów. Wspomnienia barykad i protestów przeciwko umowie wolnocłowej z Mercosurem są wciąż żywe. I choć najwięksi płatnicy netto, jak Niemcy, Dania czy Holandia, naciskają na ogólne oszczędności, premier Polski Donald Tusk z uśmiechem zbył te żądania, nazywając oponentów „sknerami” i podkreślając, że zdecydowana większość państw popiera ochronę wydatków rolnych.
Mimo sprzyjających wiatrów, ministrowie rolnictwa zachowują ostrożność. Francuska minister Annie Genevard zaznaczyła, że silny budżet WPR to warunek konieczny, by Paryż zaakceptował całe porozumienie finansowe. Wszystkie kwoty wciąż pozostają w fazie negocjacji, a szef Rady Europejskiej António Costa wyznaczył ostateczny termin na koniec 2026 roku. Od lipca stery w rozmowach przejmuje Irlandia, której przedstawiciele już apelują do ministrów, by w swoich stolicach mocno lobbowali za ochroną interesów wsi.