Z powodu napływu tanich towarów z Chin, europejskie zakłady chemiczne redukują etaty i zamykają linie produkcyjne. Choć Komisja Europejska szykuje działania ratunkowe, tamtejsza biurokracja działa zbyt wolno dla przedsiębiorstw walczących o przetrwanie. Rudy Miller, wiceprezes belgijskiej firmy Vynova – dawnego lidera produkcji PVC – wprost nazywa obecną sytuację „przemysłowym samobójstwem”. Jego firma musiała wygasić produkcję w Holandii i restrukturyzować inne fabryki pod naciskiem azjatyckiej konkurencji.
Skala problemu jest ogromna. Organizacja Cefic podaje, że w ciągu minionych trzech lat unijny sektor chemiczny stracił 10% mocy produkcyjnych i 20 tysięcy miejsc pracy. Udział importu z Chin podwoił się w ciągu dekady, osiągając 18%. Bruksela rozważa wprowadzenie kwot sektorowych lub ceł, na wzór wcześniejszych restrykcji na stal, jednak producenci obawiają się, że unijna pomoc nadejdzie za późno.
Chemia stanowi fundament dla motoryzacji czy zbrojeniówki. Uzależnienie od Chin budzi więc niepokój polityków. Podczas gdy chińska produkcja petrochemiczna podwoiła się w latach 2010–2024, potencjał Europy spadł o 14%. Premier Belgii Bart De Wever otwarcie mówi o „egzystencjalnym kryzysie”.
Przykładem problemów jest energochłonny proces produkcji PVC w zakładach Vynova, bazujący na elektrolizie soli. Koszty energii dla przemysłu w UE są dwukrotnie wyższe niż w USA czy Chinach, a sytuację pogarszają wysokie opłaty za emisję CO2 ($~75$ euro za tonę). Nadwyżki produkcyjne w Chinach, wynikające z załamania tamtejszego rynku nieruchomości, trafiają teraz do Europy, uderzając głównie w segment surowcowy (upstream).
Obecne unijne procedury antydopingowe są zbyt cząstkowe i powolne. Eksperci sugerują bardziej zdecydowane instrumenty ochrony rynku, wzorowane na podejściu USA. Sprawę komplikuje jednak fakt, że giganci tacy jak BASF inwestują miliardy w Chinach i obawiają się otwartej wojny handlowej. Czas ucieka – od złożenia skargi przez Vynovą mijają miesiące, a na unijne decyzje trzeba czekać od pół roku do roku. Dla wielu firm to wyrok śmierci.