Według wstępnych analiz Komisji Europejskiej, zrewidowana polityka celna administracji Donalda Trumpa może skutkować podwyższonymi taryfami dla unijnych produktów (zawierających stal i aluminium) o wartości około 23 miliardów euro.
Na początku kwietnia Waszyngton radykalnie zmienił zasady naliczania ceł. Opłaty nie są już uzależnione wyłącznie od zawartości metali w produkcie, ale od jego całkowitej wartości. Zmiana ta – wprowadzona w ramach sekcji 232 dotyczącej bezpieczeństwa narodowego – jest odpowiedzią na lutowy wyrok amerykańskiego Sądu Najwyższego, który unieważnił wcześniejsze przepisy.
Kluczowe liczby i nowy system:
Z dokumentów przekazanych unijnym dyplomatom wynika, że choć łączna wartość europejskiego eksportu objętego restrykcjami spadła z 67 mld do 52 mld euro rocznie, to bilans nie jest jednoznacznie pozytywny.
Towary zyskujące (28,3 mld euro): Zwolnione z ceł całkowicie lub objęte niższym, 15-procentowym limitem.
Towary tracące (23 mld euro): Eksport, który zostanie obciążony znacznie wyższymi stawkami.
Nowa struktura celna opiera się na trzech progach:
- 50% na surowce i towary wykonane całkowicie z metalu (np. rury, gwoździe).
- 25% na dobra pochodne, oparte w dużej mierze na tych surowcach (np. klimatyzatory).
- 10% na produkty zagraniczne wykorzystujące amerykańskie metale.
Wyjątek stanowią wyroby, w których udział stali, aluminium lub miedzi wynosi poniżej 15% – te są z ceł zwolnione.
Błyskawiczne wejście w życie nowych przepisów (zaledwie cztery dni po podpisaniu ich przez prezydenta) wywołało konsternację w Europie. Komisarz UE ds. handlu, Maroš Šefčovič, poruszył tę kwestię podczas niedawnych rozmów z amerykańskim negocjatorem Jamiesonem Greerem, próbując ratować ustalenia handlowe podjęte wcześniej w szkockim Turnberry. Jednak wewnątrz Unii rośnie opór. Europejscy decydenci, wspierani m.in. przez Francję, żądają wstrzymania wdrożenia porozumienia do czasu, aż Stany Zjednoczone wywiążą się z obietnicy obniżenia taryf do maksymalnie 15%. Biały Dom z kolei twardo realizuje politykę „America First”, kładąc nacisk na powrót produkcji do USA i redukcję deficytu w handlu z Europą.