Pekin wystosował w sobotę ostrzeżenie pod adresem Unii Europejskiej, która planuje zdecydowane działania przeciwko chińskiej nadmierności produkcyjnej. W Europie rosną bowiem obawy o kondycję krajowego sektora wytwórczego.
Chińskie Ministerstwo Handlu oświadczyło, że w przypadku jednostronnego wdrożenia przez UE dyskryminacyjnych barier, Pekin podejmie stanowcze kroki odwetowe w celu ochrony własnej gospodarki. Resort zaznaczył jednak, że dyplomacja nie została zerwana – obie strony rozważają utworzenie platformy konsultacyjnej ds. handlu i inwestycji. Reakcja ta nastąpiła po piątkowych obradach unijnych komisarzy, poświęconych strategii walki z chińską dominacją rynkową.
Szefowa Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, zorganizowała debatę nad instrumentami politycznymi, które mogłyby zrównoważyć wymianę handlową. Zalew tanich produktów z Chin – od aut, przez fotowoltaikę, aż po tekstylia – uderza w unijne firmy, wywołując likwidację fabryk i redukcję etatów. W oficjalnym komunikacie KE podkreślono, że obecna sytuacja jest nie do utrzymania, a powiązanie interesów gospodarczych z bezpieczeństwem wymaga twardszej i bardziej spójnej reakcji.
Dane pokazują, że deficyt handlowy UE w relacjach z Chinami wzrósł z 312 mld euro w 2024 roku do 360 mld euro w roku ubiegłym, a pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł kolejny skokowy wzrost.
Dotychczas to głównie Francja domagała się radykalnych kroków, podczas gdy Niemcy tonowały nastroje z obawy przed reakcją Pekinu. W piątek nastąpił jednak przełom – Berlin zmienił front i wyraził gotowość na ostrzejszy kurs wobec azjatyckiego importu. Jak podsumował w wywiadzie dla POLITICO komisarz ds. strategii przemysłowej, Stéphane Séjourné, Europa musi dialogować z Chinami, ale nie może stać się ofiarą drapieżnej polityki niszczącej jej rodzimy przemysł, co wymaga wdrożenia nowych, odważnych narzędzi.