Iran oficjalnie odciął się od 15-punktowego planu pokojowego przedstawionego przez administrację Donalda Trumpa. Dokument, który miał być fundamentem zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie, został przekazany stronie irańskiej kanałami dyplomatycznymi przez Pakistan. Choć jego pełna treść pozostaje niejawna, analitycy sugerują, że Waszyngton domagał się całkowitego wygaszenia programu nuklearnego, powrotu inspektorów MAEA oraz zapewnienia swobody żeglugi w regionie. W zamian USA i Izrael miałyby wstrzymać operacje militarne i poluzować restrykcje dotyczące eksportu irańskich surowców energetycznych.
„Energetyczny prezent” i twarde warunki Iranu
W kontekście negocjacji Donald Trump wspomniał o tajemniczym „wielkim darze energetycznym”. Najprawdopodobniej odnosi się to do cichego przyzwolenia na sprzedaż irańskiej ropy do Indii. Jednak Teheran nie zamierza iść na ustępstwa. Władze Iranu podkreślają, że zakończą konflikt wyłącznie na własnych zasadach i w dogodnym dla siebie czasie. Zamiast kruchego zawieszenia broni, domagają się:
- Wypłaty reparacji wojennych.
- Całkowitego wycofania sił USA z Bliskiego Wschodu.
- Definitywnego zniesienia wszystkich sankcji gospodarczych.
Eskalacja mimo „wstrzemięźliwości”
Sytuacja staje się coraz bardziej napięta – we wtorek doszło do ataku na irańską elektrownię jądrową. Incydent ten dowodzi, że mimo oficjalnych komunikatów o powściągliwości, infrastruktura krytyczna Iranu wciąż znajduje się na celowniku. Jeśli Teheran nie zaakceptuje warunków Trumpa w wyznaczonym terminie, regionowi grozi konflikt na pełną skalę.
Reakcja rynków paliwowych
Napięcia polityczne skutecznie blokują spadki cen ropy. Mimo że zapasy surowca w USA wzrosły o blisko 7 milionów baryłek, rynek nie zareagował korektą.
- Baryłka WTI stabilizuje się powyżej poziomu 88 USD.
- Ropa Brent utrzymuje wycenę przekraczającą 95 USD.
Inwestorzy ignorują dane o zapasach, koncentrując się na braku sygnałów świadczących o deeskalacji konfliktu.